Learning Battle Card

Dobrych metodycznie projekty blended learning.

e-learning Opublikowano: 22 marca 2016,

Practical Events: Na konferencji macie wystąpienie o Learning Battle Cards. Czym właściwie są LBC?

Małgorzata Czernecka: Zanim odpowiem czym są Learning Battle Cards, chciałabym powiedzieć kilka słów o zespole ludzi, którzy LBC wykreowali, opracowali, a następnie wyprodukowali w formie talii kart. Twórcami idei są cztery osoby, stawiające sobie za cel zrównoważony rozwój nowych form szkoleniowych, zarówno w Polsce jak i za granicą – Marek Hyla, Sławek Łais, Tomasz Hoffmann i ja. Przez wiele lat byliśmy dla siebie konkurencją – działając na tym samym rynku szkoleniowym w obszarze szkoleń e-learningowych.

Bodźcem do zrobienia czegoś wspólnie było nasze spotkanie w Restauracji Europa w Madrycie, do którego doszło podczas wizyty studyjnej w Obserwatorium E-learningu, zorganizowanej przez Polską Izbę Firm Szkoleniowych. Podczas tego właśnie spotkania postanowiliśmy coś razem zrobić i pomysł ten w ciągu kilku kolejnych miesięcy zaczął intensywnie żyć.

Założeniem naszych działań i tym samym Learning Battle Cards było promowanie różnorodności form rozwojowych, jakie firmy mają do swojej dyspozycji, w jakościowy, przemyślany, wyważony i mądry sposób, bez zbędnej marketingowej obudowy.

Sławomir Łais: Learning Battle Cards to narzędzie do projektowania dobrych metodycznie projektów blended learning. Ułatwia ono też prezentowanie i sprzedanie koncepcji procesu rozwojowego. Opiera się na atrakcyjnym podejściu grywalizacyjnym.

PE: Jak powstały  Learning Battle Cards? Obudziliście się pewnego dnia z tym pomysłem i postanowiliście wcielić w życie czy był to raczej efekt wieloetapowych doświadczeń z obszarem szkoleń i rozwoju? 

S.Ł.: Z tym obudzeniem się, to jest trochę prawdy. Spotykaliśmy się wtedy w hotelach, żeby oderwać się od własnych firm, pracowaliśmy zwykle w którymś z pokojów, w którym jedno z nas spało. Akurat pomysł Learning Battle Cards zaczęliśmy dyskutować zbierając się na śniadanie.

M.C.: Od początku istnienia naszego zespołu chcieliśmy wspólnie tworzyć coś, co nazywaliśmy „produktami intelektualnymi”. Jednym z takich produktów jest właśnie Learning Battle Cards. Chcieliśmy opracować ideę, produkt, który
w prosty i inspirujący sposób przedstawi bogactwo mechanizmów e-learningowych jakie funkcjonują obecnie na świecie. Z czasem nasz pomysł objął swoim zasięgiem nie tylko mechanizmy
e learningowe, ale wszystkie formy i metody, które mogą wspierać rozwój kompetencji.

Nie mieliśmy wyraźnie zarysowanego pomysłu jak taki produkt mógłby wyglądać – dość jednak dobrze zdawaliśmy sobie sprawę z celu, jaki chcemy zrealizować. Chcieliśmy uporządkować świat metod edukacyjnych i szkoleniowych według jakiegoś chwytliwego (umożliwiającego łatwe, wirusowe rozprzestrzenienie się) pomysłu. Wymyśliliśmy ideę produktu jakim jest Learning Battle Cards, czyli „Bitewnych Kart Rozwojowych”. Z uwagi na jego uniwersalny charakter zdecydowaliśmy się stosować i promować globalnie jego anglojęzyczną nazwę.

S.Ł.: Learning Battle Cards były wynikiem myślenia jak zmienić rynek usług i produktów
e-learning. Pamiętaj, ze to działo się w 2011 roku
– na rynku wtedy dominowało podejście PET
– czyli platforma, e-szkolenie (typu slajdowisko)
   i test.

Umówiliśmy się nawet wtedy z Markiem Hylą, że nie używamy publicznie słowa „e-learning”, bo ludzie to kojarzą właśnie z takim zestawem PET. Niektórzy nawet używali określenia „e-learningi” na e-szkolenia robione w formacie SCORM.

A my zadaliśmy sobie pytanie – a gdzie miejsce na inne metody?

Community of practice, blogi, grywalizacja, metafora – gdzie jest na to miejsce?

Co zrobić, żeby nie pracować na rynku, na którym myśl metodyczna stojąca za e-learningiem jest aż tak uboga – przecież to się skończy tym, że e-learning będzie nieskuteczny, klienci niezadowoleni a dostawcy będą konkurowali ceną slajdu. A gdzie w tym e-learningu jest wtedy jakikolwiek learning?

Kierowani ideą rozsądnego i świadomego e-learningu wymyśliliśmy Learning Battle Cards, a potem zaprosiliśmy kilkudziesięciu mądrych ludzi zajmujących się uczeniem w praktyce, żeby wsparli nas swoją wiedzą i wyczuciem. Świeże, ciekawe pomysły przyciągają, więc bez problemu pozyskaliśmy zaangażowanie najlepszych.

Sami jesteśmy praktykami rynku e-learning, więc można powiedzieć, że to narzędzie wymyślone przez praktyków, wsparte przez kontrybutorów praktyków i przeznaczone dla praktyków.

Stoi za nim sporo doświadczenia i wiedzy praktycznej.

PE: Jakim firmom/organizacjom dedykowane jest to narzędzie i jakie problemy potrafi rozwiązać?

M.C.: Na każdym spotkaniu, seminarium czy konferencji, na której przedstawiamy ideę kart pada w zwykle pytanie: Do czego służą Learning Battle Cards? Jak można ich używać?

Karty przede wszystkim pełnią funkcję inspiracyjną dla wszystkich osób mających przed sobą projekt rozwojowy do zaplanowania i wdrożenia – managerów HR, trenerów wewnętrznych, ale i ekspertów dzielących się swoją wiedzą, trenerów w firmach szkoleniowych, projektantów szkoleń e-learningowych, wykładowców, a nawet nauczycieli.

Pokazują, jak wiele różnych form, metod i narzędzi mogą użyć, by wesprzeć planowany np. u klienta lub wewnątrz organizacji proces rozwojowy. Pozwalają wyjść poza schemat zwykle stosowanych narzędzi i metod szkoleniowych. Samo pokazanie „grubości” talii otwiera szeroko oczy i tworzy efekt „aha”.

Karty uświadamiają też, że nie koniecznie musimy być ograniczeni budżetem – korzystając
z bogactwa form i metod możemy zaprojektować proces rozwojowy tak, aby był optymalny kosztowo i przyniósł oczekiwany efekt edukacyjny. Oczywiście na tym zastosowaniu i efekcie inspiracyjna funkcja kart się nie kończy.

Drugą ważną rolą LBC jest możliwość wykorzystywania ich do stricte warsztatowego
celu – wspierania edukatorów w ich pracy, projektowania procesów rozwojowych w oparciu
o metodę LBC, wykorzystania kart jako warsztatowego narzędzia pracy z grupą szkoleniową np. szkoląc nową grupę trenerów wewnętrznych w firmie.

S.Ł.: Narzędzie jest dla wszystkich, którzy zajmują się uczeniem. Mógłbym powiedzieć – nowoczesnym uczeniem, ale przecież z biegiem lat „nowoczesne” staje się „dzisiejsze” a za jakiś czas przestarzałe. Więc po prostu uczeniem.

Na takich rynkach jak USA, a tam sprzedajemy najwięcej kart, jest stosowane określenie educator lub instructional designer. W Polsce edukator często jest kojarzony  ze szkolnictwem – coraz większa jest za to świadomość, że osoby zajmujące się projektowaniem procesów rozwojowych

to osobny zawód wymagający określonych kwalifikacji. Nawiasem mówiąc Piotrek Peszko, który uczy studentów projektowania procesów rozwojowych, stosuje Learning Battle Cards
i sporo nam pomógł w ich tworzeniu jako kontrybutor.

Learning Battle Cards to narzędzie warsztatowe
– dlatego nie chcemy na konferencji za dużo opowiadać, a raczej zaprosimy uczestników do użycia kart.

Narzędzi trzeba używać, a nie je opisywać. Przyglądanie się młotkowi jeszcze nie wbiło żadnego gwoździa.

PE: E-learning. Jak wygląda sytuacja na polskim rynku? Spotkaliśmy się z wieloma głosami, że tradycyjna forma szkolenia ma zdecydowanie lepszą efektywność? Jakie są Wasze spostrzeżenia i czy dysponujecie jakimiś badaniami na ten temat?
M.C.: Obecnie sytuacja na polskim rynku tzw. szkoleń e-learningowych jest i dobra i nie dobra. Po stronie biznesu jest już coraz większa świadomość i doświadczenie we wdrażaniu różnego rodzaju projektów rozwojowych – bardzo dobrze rozmawia się z klientami, którzy w większości przypadków wiedzą czego oczekują od swoich dostawców.

Tak więc firmy e-learningowe z jednej strony mają partnerów do rozmów i to jest bardzo pozytywne.

Jednak wyzwaniem jest traktowanie szkoleń e-learningowych jako niskobudżetowych form rozwojowych, co nie pokrywa się z wysokimi oczekiwaniami organizacji. Nadal trudno jest znaleźć biznesowe uzasadnienie wewnątrz firmy na opracowanie kompleksowych, dających długotrwałe i widoczne efekty projektów szkoleniowych z wykorzystaniem e-learningu.

I to, być może, jest odpowiedź na argument, że szkolenia stacjonarne wydają się być bardziej efektywne. (notabene ja coraz częściej spotykam się z opinią klientów, że szkolenia stacjonarne, 8 godzinne są już passe).

Drugim, dość dużym wyzwaniem w mojej opinii, jest konsekwentne oddzielanie szkoleń e-learningowych od szkoleń stacjonarnych. Nadal mamy niewiele na rynku projektów, zakładających jednoczesne wykorzystanie różnych form - stacjonarnych i on-line. I to w mojej opinii jest pewnym wyzwaniem, ponieważ hamuje rozwój tego, co my konsekwentnie staramy się promować – łączenia różnych form ze sobą, aby osiągać najlepsze efekty rozwojowe.

Z tej perspektywy warto przyglądać się ogólnie rynkowi szkoleniowemu w Polsce i nie oddzielać go od rynku szkoleń e-learningowych.

S.Ł.: Nie ma czegoś takiego jak „tradycyjna forma szkolenia” – a na pewno nie są uprawnione porównania czy e-learning jest lepszy czy gorszy od takiej formy.

Nie ma obiektywnie lepszych lub gorszych metod – za to są bardziej lub mniej adekwatne do tego, co chcemy osiągnąć.

Namawiamy wszystkich do myślenia holistycznego – jest cel procesu rozwojowego, jest grupa docelowa, jest realna zmiana, której organizacja oczekuje. Niektóre metody szkoleniowe lepiej się nadadzą do realizacji celu, a niektóre gorzej.

Technologie internetowe pozwalają osiągać niesłychane efekty i dają nowy wymiar uczeniu się i rozwijaniu ludzi. Często widzę projekty, w których e-learning jest używany jako nowe opakowanie dla starego podejścia – zamieńmy wiedzę na slajdy, dodajmy lektora, potem quiz, test…

To trochę tak, jakbyś wziął samolot, wpuścił go na autostradę i kazał jechać – zdziwiony, że to jakieś mało efektywne rozwiązanie.

A e-learning może dać wiele nowych możliwości rozwoju ludzi – nieporównywalnych zupełnie
z formami stacjonarnymi.

Nie odpowiemy na konferencji czy e-learning jest lepszy niż „tradycyjne formy”, ale pokażemy metody jak sięgać do potencjału różnych form

i jak, w sposób uporządkowany, budować projekty rozwojowe.

Generalnie jak świadomie budować dobre, przemyślane projekty blended learning i je dobrze komunikować.

 

Sławomir Łais

Co-owner XY Learning TEAM

 

Małgorzata Czernecka

Co-owner XY Learning TEAM

Sławomir Łaise i Małgorzata Czernecka
XY Learning Team to zespół praktyków stosowania nowoczesnych technologii w uczeniu. Od stycznia 2011 działają razem na rzecz zrównoważonego rozwoju nowoczesnych form szkoleniowych. Poprzez różnorodne produkty merytoryczne komunikują najlepsze praktyki i trendy w dziedzinie szkoleń i rozwoju pracowników -> www.learningbattlecards.com

Nowe szkolenie

close-link