Czym tak naprawdę zajmuje się „Relationship Coach” ?

Emocje w biznesie. Stereotyp - mężczyźni podejmują decyzje bez emocji.

kompetencje miękkie Opublikowano: 11 kwietnia 2017,

Practical Events: Najpierw kilka słów o Was. Po piętnastu latach pracy w dużych międzynarodowych organizacjach zdecydowałyście się założyć Tipping Point. Skąd pomysł na swoją firmę?

Katarzyna Perłowska: Bardzo sobie cenię to doświadczenie zdobyte w dużej firmie, chociaż ostatni okres pracy na etacie był dla mnie trudny. Udało mi się awansować do roli, która wydawała się idealna – Talent & Organizational Effectiveness Manager w Europie. Niestety duże zmiany w organizacji utrudniły pracę nad długofalową strategią i moje działania zaczęły sprowadzać się głównie do zarządzania projektami. W tym czasie największą frajdę sprawiało mi bycie częścią ruchu zainicjowanego w organizacji: Being at my Best. Zostałam trenerem odpowiedzialnym za warsztaty dla pracowników w Centralnej Europie. Jeden z tych warsztatów poprowadziłyśmy razem z Anią. Okazało się, że to był moment przełomowy: nie tylko miałyśmy z tej pracy masę radości, ale też bardzo dobre opinie uczestników. Dosyć szybko stało się dla nas oczywiste, że chcemy pracować z zespołami i nazwać naszą firmę na cześć momentów przełomowych Tipping Point.

Anna Klimczuk: Na naszych oczach świat zmienił się w tym czasie niesamowicie. Organizacje zmieniały się ze struktur silosowych i tradycyjnego modelu hierarchii do struktur matrycowych i zespołów pracujących zdalnie. Dla mnie to był okres pracy w różnych kulturach organizacyjnych, z bardzo różnymi ludźmi. Te często trudne zmiany pozwoliły mi testować różne rozwiązania, zrozumieć co potrafię robić, w czym się spełniam i co jest największą wartością dla ludzi. To właśnie zrozumienie tego, że dobre relacje i atmosfera w zespole przekładają się bezpośrednio na efekty pracy przyczyniło się do powstania Tipping Point.

 

PE: Czym tak naprawdę zajmuje się „Relationship Coach”?

Kasia: Relationship Coach pomaga osiągnąć osobiste i biznesowe cele tam, gdzie zależą one od relacji między ludźmi. W dzisiejszych czasach ze względu na kompleksowość zadań wynik pracy bardzo często zależy od współpracy w zespole, często międzynarodowym lub pracującym zdalnie. My pracujemy narzędziami coachingowymi co oznacza, że facylitujemy proces rozwojowy bez oferowania gotowych rozwiązań. Na początku współpracy jesteśmy lustrem, które odzwierciedla mocne strony, a także wyzwania i słabości. Staramy się robić to bez zbędnego lukru. Często już na tym etapie możemy powiedzieć wiele o utrwalonych w zespole sposobach działania, ale również możliwościach. Zawsze stawiamy na partnerstwo we współpracy, wiemy po prostu, że najlepsze rozwiązania powstają, kiedy zderzamy perspektywę klienta z nowymi sposobami myślenia. W ten sposób przygotowujemy warsztaty skrojone na miarę potrzeb klienta. Każdy program jest inny: to może być jednodniowe spotkanie, na którym zbudujemy fundamenty efektywnego zespołu lub roczny proces team coachingowy, który pozwoli na większą transformację i zwiększenie skuteczności biznesowej.

Ania: Choć to brzmi jak magia, efekty naszej pracy nie przychodzą jak za machnięciem czarodziejską różdżką, chociaż często obserwujemy efekt ‘acha’ w pracy. Wspieramy zespoły w rozwoju i to jest inwestycja długoterminowa. Mechanizm działa podobnie, jak przestawienie steru okrętu „jedynie” o dwa stopnie, a na długim dystansie przybija się do lądu w zupełnie innym miejscu. Efektem jest trwała i intencjonalna zmiana, która mimo różnych transformacji w zespole, potrafi przetrwać stając się nową kulturą i jakością pracy. Ta magia to krok do zdjęcia odpowiedzialności z barków lidera i uczynienie zespołu współodpowiedzialnym za stworzenie wizji, zasad pracy i finalnie osiągnięcie celu. W tak zbudowanej, nowej organizacji każdy głos jest ważny i to właśnie niesamowicie buduje zaangażowanie. To magia bardzo potrzebna dla biznesu: dzięki niej poza zaangażowaniem buduje się motywację, współodpowiedzialność, partnerstwo i zaufanie.

 

PE: Jesteście naszą główną inspiracją w projekcie: Emocje w biznesie. Celem tego wydarzenia jest pokazanie jak świadomie możemy korzystać z emocji i tych pozytywnych i tych negatywnych. Do czego Waszym zdaniem prowadzą emocje w biznesie?

Kasia: Staramy się nie mówić o pozytywnych i negatywnych emocjach, a raczej jako o naszym systemie informacyjnym. Zawiera on ważne dane o potrzebach, przekonaniach, czy naszych wartościach. Z mojej perspektywy ważne jest to, że emocji nie możemy odcinać selektywnie. Na przykład: czuję złość i frustrację w miejscu pracy, ale tłamszę ją w sobie. Okazuje się, że jednocześnie nie mogę żyć pełnią życia: odczuwać szczęścia, radości, pasji do pracy, czy podniecenia związanego z tym co robię. To takie noszenie maski – przestajemy być sobą, a zaczynamy odgrywać role. Czasami tylko, kiedy już się „uleje”, emocje wychodzą z nas w niekontrolowany, niekonstruktywny sposób. Każdy kto nosi na co dzień maskę czuje się przemęczony, drażliwy i łatwo wybucha. Długoterminowo tkwienie w takim stanie prowadzi do katastrofy: braku poczucia sensu życia, przewlekłego przemęczenia, stresu, zaburzeń snu, wypalenia zawodowego, a nawet przewlekłych chorób. Na poziomie organizacji takie mechanizmy obronne prowadzą do braku zaangażowania i demotywacji, a także do przypadków wypalenia zawodowego.

Ania: Do dziś dźwięczy mi w głowie odpowiedź lidera z działu sprzedaży, który zapytany jak się czuje, odpowiedział: a jakie to ma znaczenie? No właśnie ma i to olbrzymie! Chociaż w biznesie chętnie koncentrujemy się i omawiamy twarde dane, wykresy, wyniki finansowe, prognozy i analizy, to właśnie od tego, jak czują się pracownicy zależy poziom realizacji założeń zarządu. Temat zaczyna być palący dopiero kiedy w twardych danych widać niepokojące sygnały: spadające zaangażowanie, utrata wartościowych pracowników, zwolnienia lekarskie, wydłużający się czas potrzebny do zatrudnienia nowego (dobrego!) pracownika. Dodajmy do tego jeszcze koszty wdrożenia i wyszkolenia, i w tym właśnie kontekście pytanie o samopoczucie staje się bardzo ważne. Bardzo zależy nam na pokazaniu, że metoda „zostawiania emocji za drzwiami” jest nieskuteczna. Jeżeli chcemy tworzyć miejsca pracy dla młodych ludzi, którzy chcą mieć w pracy poczucie wpływu, dumę z realizacji wyższego celu, partnerstwo i przyjazną atmosferę – zacznijmy od rozmowy o emocjach.

 

PE: Jak się ma stereotyp do rzeczywistości dotyczący tego, że mężczyźni podejmują decyzje bez emocji?

Ania: Myślę, że wokół emocji jest dużo przekonań i stereotypów, również tych dotyczących różnic płciowych. Już od dziecka mówi się nam, że „chłopaki nie płaczą”, nie mogą pokazywać słabości. To nie znaczy, że nie odczuwają strachu, zwątpienia, bezsilności, złości… To są bardzo silne przekonania, które sprawiają, że na przykład wielu liderom trudno być autentycznymi: wydaje im się, że pokazując emocje, pokazują słabość. Kobiety mierzą się ze stereotypem zbyt emocjonalnej, nieracjonalnej, zbyt „miękkiej” i w efekcie muszą kontrolować się, a nawet jak czasami słyszymy, być bardziej twarde niż mężczyźni. Tymczasem, skuteczność nie płynie z kontroli emocji, lecz świadomości swojego zachowania determinowanego przez emocje. Jeżeli jestem świadoma tego co czuję, mogę podejmować świadomą decyzję dotyczącą wyboru zachowania. Takie podejście pozwala ukierunkować energię płynącą z emocji do konstruktywnego rozwiązywania sytuacji, z którymi się mierzymy na co dzień.

Kasia: W rzeczywistości, bez emocji nie bylibyśmy skuteczni. Według badań uszkodzenia regionów mózgu odpowiedzialnych za emocje prowadzą do zaburzeń w procesie podejmowania decyzji, który jest w zasadzie oceną przyszłych zysków i strat. Dzieje się tak ponieważ podstawowe emocje takie jak smutek, strach, radość, obrzydzenie, złość i zdziwienie pomagają nam określić intencje innych osób i racjonalnie ocenić sytuację, w której się znajdujemy. Bez emocji bylibyśmy niewrażliwi na przyszłe konsekwencje, a to prowadziłoby do ryzykownych lub nieadekwatnych zachowań.

 

PE: Profesor Rafał Ohme w swojej nowej książce „Emo Sapiens” napisał, że ludzki odpowiednik zwierzęcego instynktu – intuicja, wspiera nas w rozpoznawaniu emocji i intencji innych ludzi. Jak Wy na co dzień korzystacie z tego narzędzia?

Ania: Oczywiście! Korzystamy z intuicji już od pierwszej chwili, gdy wejdziemy na spotkanie biznesowe. Instynktownie czujemy, czy to miejsce gdzie ludzie są do siebie dobrze nastawieni, otwarcie wyrażają opinie, czy może atmosfera jest tak gęsta, „że można zawiesić siekierę”. Jesteśmy uważne na to co słyszymy, sprawdzamy czy jest to spójne z polem emocjonalnym, które da się wyczuć. Jeżeli nie, staramy się dowiedzieć więcej, zadajemy pytania, spotykamy się z różnymi osobami z zespołu. Kiedy prowadzimy warsztat, zdarza się, że odkrywamy jakieś trudności, z którymi związane są silne emocje. Czasami wrażenie jest takie jakby z pokoju odessane zostało całe powietrze, a czasami jest chaos – wszyscy zaczynają mówić albo śmiać się jednocześnie. Odzwierciedlamy, dopytujemy o to co się dzieje, w takiej chwili, dzielimy się naszą intuicją, i najczęściej to właśnie w takich chwilach udaje się dotrzeć do sedna problemów. Sama świadomość problemu ułatwia znalezienie rozwiązania. Jak już wspominałyśmy wcześniej emocje to ważne informacje. Ignorowanie ich to jak granie talią kart bez asów.

Kasia: To o czym mówi Ania jest bardzo ważne: emocje, które przeżywamy nie są tylko naszym prywatnym doświadczeniem. Wiadomo przecież, że nasze serce emituje pole elektromagnetyczne, które zmienia się pod wpływem emocji. To pole jest silniejsze od pola elektromagnetycznego mózgu o 5000 razy. Emocje, które przeżywamy są zaraźliwe. Inne osoby wyczuwają je, potrafią je rozpoznawać, a nawet przejmować od siebie nawzajem. Zdarza się, że pracujemy z zespołami, w których niepostrzeżenie w pogoni za realizacją celu, w stresie i ciągłym niedoczasie atmosfera się pogarsza, zespół przestaje ze sobą współpracować i robi się naprawdę ciężko. Zaczynamy od nazywania tego co się dzieje, a kiedy ludzie uświadamiają sobie jak destrukcyjne jest pole emocjonalne w ich miejscu pracy. Możemy wspierać ich w intencjonalnym tworzeniu pozytywnej atmosfery. Zwiększenie pozytywności pozwala na wzrost zaufania, innowacyjności i pełniejsze korzystanie z potencjału ludzi.

 

PE: Jak za pomocą emocji zwiększyć zaangażowanie w zespole?

Kasia: Na początek warto określić co oznacza zaangażować się? Według słownika to dosłownie wziąć aktywny (głównie emocjonalnie) udział w jakimś działaniu, przedsięwzięciu, pracy czy projekcie. Zaangażowanie to po prostu pozytywny stosunek do pracy i współpracowników. Zamiast przekonywać jak ważne są emocje w zwiększeniu zaangażowania w miejscu pracy, proponuję mały eksperyment. Proszę zamknąć na chwilę oczy, wziąć głęboki oddech i przypomnieć sobie sytuację, w której pracowało się nam bardzo dobrze. Taką kiedy osiągaliśmy dobre rezultaty, czuliśmy się spełnieni, byliśmy pełni energii i pomysłów. Jakie towarzyszyły nam w tym czasie emocje? Jaka była atmosfera w pracy? Prawdopodobnie czuliśmy w takich chwilach szczęście, uniesienie, energię do działania. To taki rodzaj szczególnego flow, w którym nie ma rzeczy niemożliwych, łatwa jest współpraca, a atmosfera jest bardzo przyjazna. Badania pokazują, że szczęśliwi pracownicy są 3 razy bardziej kreatywni, osiągają o 37% lepsze wyniki sprzedaży i o 31% wyższą produktywność.

Ania: Należy zadbać właśnie o atmosferę: o większy udział „pozytywności” w relacjach z kolegami w pracy. Można też odpowiedzieć przewrotnie, że każdy powinien zacząć od siebie. Brzmi skomplikowanie, ale to proste: uśmiech, docenienie kolegi czy koleżanki, zwykła życzliwość. Ja myślę, że wszyscy wiemy, że najlepiej współpracuje nam się z ludźmi pozytywnie do nas nastawionymi, z którymi mamy dobre relacje. Dużą rolę w budowaniu zaangażowania widzę w liderach, managerach, kierownikach – to na koniec dnia oni w dużej mierze wpływają na stworzenie miejsca pracy, w którym jest miejsce na pytanie „jak się dzisiaj czujesz?”, wrażliwość i dbałość o drugiego człowieka. Znam kilku liderów, którzy z pełną świadomością kreowali określoną atmosferę w zespole i bardzo szybko zbudowali efektywny zespół, który osiąga fantastyczne wyniki biznesowe. Kluczem do sukcesu jest autentyczność i dobre intencje. Mamy intuicję i ściema szybko wyjdzie na jaw!

 

PE: Co w codziennym życiu wpływa na budowanie pozytywnych fundamentów partnerstwa wśród współpracowników?

Kasia: Wydaje mi się, że w codziennym życiu bardzo często zapominamy o najprostszym sposobie budowania partnerstwa: czyli rozmowie na ten temat. Uważam, że sprawdza się zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym. Najczęściej dążąc do jakiegoś celu skupiamy się na tym, jak tam dotrzemy. Projektujemy harmonogramy, grupy projektowe, kamienie milowe i tak dalej. Rzadziej zadajemy sobie pytanie: jak chcemy być ze sobą jako zespół w drodze do realizacji celu? Jaką chcemy stworzyć atmosferę? Na co możemy się umówić teraz, a co ustalimy później? Jak będziemy działać w czasie konfliktu? To są pytania, które budują fundament partnerstwa, na które warto sobie odpowiedzieć na początku współpracy w zespole (lub w związku). Partnerstwo będzie jednak możliwe dopiero kiedy zgodzimy się na wspólnie określone zasady i staniemy się współodpowiedzialni za ich konsekwentne przestrzeganie.

Ania: Tak, zdecydowanie umówienie się na pewne wspólne zasady. Często facylitujemy spotkania, w czasie których członkowie zespołu uzgadniają partnerstwo. To nie jest tak prosty proces, jakby się mogło wydawać. Zdarza się, że w zespole jest niskie zaufanie i brakuje otwartości do dzielenia się pomysłami. Są też zespoły, dla których to kolejny warsztat rozwojowy, a po poprzednich niewiele zmieniło się na lepsze i jest dystans do angażowania się. Zawsze staramy się stworzyć przestrzeń do wymiany myśli, tak, żeby była wolna od oceny, krytykowania i marginalizowania niepopularnych głosów. To co w życiu codziennym wpływa na budowanie pozytywnych fundamentów partnerstwa to na pewno nauczenie się nawyku ustalania sposobów współpracy, ale również otwartości do wysłuchania drugiej strony. W końcu partnerstwo to zawsze dialog.

 

PE: Wiele wątków pojawia się w Waszych odpowiedziach, co z tego jest najważniejsze?

Ania: To, że emocje mają ogromne znaczenie w biznesie i jednocześnie jest to temat tabu. Brakuje nam często umiejętności, a czasami odwagi do otwartego komunikowania tego co czujemy. Pozostawianie emocji „za drzwiami” to zamykanie się na wrażliwość, która jest kwintesencją autentyczności, inspirującego przywództwa, zaangażowania i finalnie dobrych wyników. Liderzy i zespoły, które odważą się zmierzyć z tematem emocji w miejscu pracy, mają szansę stworzyć klimat i kulturę, w której ludziom się będzie chciało pracować.

 

PE: Jakie wątki pojawią się na konferencji „Emocje w biznesie”?

Kasia: Chcemy, żeby uczestnicy konferencji wyszli zainspirowani i dzięki głębszemu networkingowi mogli dokonać twórczej kradzieży. Nie będzie ona polegała na prostym kopiowaniu rozwiązań z innych organizacji. To będzie wspólnie wypracowane przy stołach warsztatowych know how, adresujący największe wyzwania z tak zwanym czynnikiem ludzkim w organizacjach. Planujemy skonstruować ten dzień tak, żeby była to dojrzała debata umożliwiająca zmianę tego co teraz tabu, w klucz do efektywności biznesowej.

Katarzyna Perłowska i Anna Klimczuk

Najczęściej czytane

Nowe szkolenie

close-link