EMOCJE w organizacji. Zapanuj i zaakceptuj emocje.

Kiedy emocje stają się danymi o nas i naszej organizacji.

kompetencje miękkie Opublikowano: 21 września 2018, Artykuł 4/2018 r.

Kiedy emocje stają się danymi o nas i naszej organizacji?

Krótka historia o emocjach. Jest 30 lipca; 211 dzień roku 2018.
Wsiadasz do metra, zajmujesz zwalniające się miejsce i postanawiasz „rzucić okiem” na tablicę Facebooka. Klikasz lajki, przeglądasz wpisy i tak spędzasz te kilka minut w pociągu. Wysiadasz z metra kierujesz się do znajomego budynku. Witasz – jak co dzień – uśmiechniętą recepcjonistkę i podążasz w kierunku swojego biura. Docierasz na miejsce, a tam pozdrawiają cię znajome twarze koleżanek z zespołu. Włączasz komputer dając mu chwilę na „podniesienie” wszystkich aplikacji. Następnie  idziesz zrobić sobie pyszną kawę w plastikowym kubeczku. Wracasz do biurka i już wiesz, że czas na codzienne „kejsy”. Dzień jak co dzień, kiedy to odpowiedzi na swoje zapytania dostajesz natychmiast, klienci odbierają każdy twój telefon, współpracownicy są koleżeńscy, a menedżer dostępny… Wracasz do domu po ośmiu godzinach produktywnego dnia z uśmiechem na twarzy i przyjemnym poczuciem, że życie jest piękne. Brzmi znajomo? Dla większości z nas nie.

Dlaczego?

Najprawdopodobniej dlatego, że tylko nielicznym dane jest pracować  w tak skrajnie sprzyjających okolicznościach. W środowisku pracy, w którym królują tylko pozytywne emocje, wsparcie oraz stuprocentowa skuteczność. W swoim kilkunastoletnim doświadczeniu zawodowym jako nauczyciel, menedżer i coach nie przypominam sobie dnia, kiedy to ja lub ktoś z mojego otoczenia zawodowego nie toczył jakiejś „walki” z własnymi emocjami. Nieporozumienie z kolegą z pracy wywołujące rozczarowanie. Szefowa próbująca ukryć złość na podwładnych za niedotrzymanie terminu oddania ważnego projektu. Leader zespołu zastanawiający się, jak przekazać wiadomość o braku podwyżek na kolejny rok.

Emocje towarzyszą nam zawsze i wszędzie. Jak to się dzieje, że od 20 lat, kiedy to inteligencja emocjonalna i zarządzenie nią w środowisku pracy stały się motywem przewodnim rozwoju większości menedżerów i leaderów. Tak więc nadal nie wiemy, co zrobić z emocjami w pracy. Z jednej strony mówią: kalkuluj na zimno; nie kieruj się emocjami. A z drugiej strony: pracuj z pasją; uwolnij swoją pozytywną energię. Często mamy wrażenie, patrząc po opisach stanowisk, że rynek poszukuje pracowników posiadających „olimpijski spokój” . Poza tym szukają takich, którzy „rzucą się w ogień” po nowy projekt, a także takich, co mają „chłodne głowy” i „gorące serca” jednocześnie.

Trzymanie emocji na wodzy

W biznesie „trzymanie emocji na wodzy” jest powszechną postawą. Dążenie do uzyskania „stoickiego spokoju” wygląda zazwyczaj jak skuteczne lekarstwo na poradzenie sobie z szybkim tempem pracy. Taki model/kultura pracy, która postrzega emocje jako drugorzędne sprawia, że pracownik zostaje sam ze swoimi problemami. Nie brakuje mu również różnych emocji. Po wielu latach praktyk przekonaliśmy się, że emocje są „wartościami” cennymi lub toksycznymi.  Dlaczego zatem nie traktujemy ich jako „ważne dane” służące celom biznesowym? Co więcej postanowiliśmy nimi „zarządzić”.  Zwłaszcza przejawia się to w próbach ich wykorzystania, rozproszenia czy nawet niezauważania.
Co by się stało, jeśli zaczęlibyśmy traktować emocje jak cenne dane o nas? Dane, które przedstawiają nasze życiowe historie? Wyrażają nasze mocne strony, pokazują obszary do rozwoju? Co ty i ja czujemy w pracy? Co mamy wspólnego z tym,co robimy i z tym czego oczekuje przełożony?
Większość z nas z łatwością akceptuje fakt, że praca kształtuje nasze działania.  Jak również sposób, w jaki siebie postrzegamy oraz to, że oczekiwania przełożonego w jakiś subtelny sposób nas motywują. Rzadko zaś myślimy, że to samo może dotyczyć naszych emocji.

Co by było, gdyby emocje stały się kolejnym elementem niepisanego skryptu naszej roli i wykonywanego stanowiska?

Co by było, gdybyśmy przyznali, że emocje są naszą częścią i to one właśnie – w jakiejś części – odpowiadają za to, jacy jesteśmy prywatnie i w pracy? Spójrzmy dla przykładu z tej perspektywy na historię energicznego menedżera Pawła.  Po długo wyczekiwanym awansie, podczas jednej z sesji coachingowych oznajmia, że jest załamany. Zostało mu zaproponowane stanowisko w innym dziale, co początkowo odebrał entuzjastycznie, lecz po kilku tygodniach zaczął myśleć o tym, że jego poprzednik zasila już szeregi innej firmy. W końcu pomimo osiąganych sukcesów pojawiają się myśli o porażce. Przyszło mu do głowy, że może skończyć tak samo jak poprzednik.

W trakcie rozmowy coachingowej z łatwością znalazł źródło myśli związanych z potencjalnym niepowodzeniem.  Zatem powiązał je z wcześniejszym brakiem doświadczenia na stanowisku decyzyjnym. Jednak to nie była prawdziwa przyczyna. W rzeczywistości jego lęk o podzielenie losu poprzednika związany był z tym, że to właśnie poprzednik został obarczony odpowiedzialnością za wszelkie niepowodzenia wdrażanego projektu, co zagrażało rentowności firmy na rynku. Z psychologicznego punktu widzenia głęboko ukryte lęki oraz niedojrzałość biznesowa sprawiły, że Paweł stał się idealnym kandydatem na to stanowisko. Od teraz to on „nosił” poczucie lęku w imieniu wszystkich innych menedżerów, którzy w jakikolwiek sposób mogliby czuć się współodpowiedzialni za problemy firmy i odnaleźć prawdziwe źródło niepowodzenia.

Systemowe spojrzenie na emocje

Przyjęcie bardziej systemowego spojrzenia na emocje w pracy, jako źródła informacji o pracy i kulturze naszych organizacji, nie czyni nas mniej odpowiedzialnymi za nie. Wręcz przeciwnie, obliguje nas do zastanowienia się i przyjrzenia się im. Zwłaszcza by  zwiększać swoją skuteczność osobistą i zawodową, osiągać szybciej spokój ducha i optymalne rezultaty biznesowe.

Beata Karwowska

Coach, menedżer, mentor, certyfikowany praktyk NLP, nauczyciel. Absolwentka studiów podyplomowych Coaching Akademii Professional Coaching Personel System z akredytacją ACSTH ICF i romanistyki na UAM Poznań. Od początku swojej kariery zawodowej związana jestem z rozwojem – swoim i innych. Najpierw jako nauczyciel, obecnie jako coach, manager oraz mentor w dużej międzynarodowej organizacji. Jestem członkiem ICF Global oraz ICF Polska. Z powodzeniem i dużym zapałem realizuję projekty szkoleń miękkich dla pracowników, doskonalę umiejętności współpracowników w obszarach komunikacji, umiejętności interpersonalnych i asertywności poprzez stosowanie narzędzi coachingowych. Jestem współautorką i realizatorką programów szkoleniowych m.in. z zakresu rozwoju umiejętności menedżerskich oraz sztuki negocjacji, współautorką „Psychologii w coachingu” – książki dla coachów – oraz autorką serii artykułów o tematyce motywacyjnej dla portalu Tak dla Zdrowia. Energię do życia i pracy czerpię z kontaktu z drugim człowiekiem, z podróży, z książek o tematyce edukacyjnej. Pasjonuje mnie rozwój ludzi pod każdą postacią. Moim ulubionym stwierdzeniem są słowa dr Marzeny Żylińskiej: „Ciekawość jest najsilniejszym motorem, w jaki wyposażyła nas natura”.

Najczęściej czytane

Nowe szkolenie

close-link

Newsletter

Zapisz się do newslettera

- otrzymuj informacje o aktualnych

wydarzeniach i promocjach!

Dziękujemy, że jesteś z nami!
Wkrótce się skontaktujemy.

close-link